Baza wiedzy

Rura wpada do rzeki lub rowu – skąd prowadzi, czyja jest i komu to zgłosić?

Jerzy Bryk 7 min czytania

Jeśli z rury płynie coś, co wygląda lub pachnie jak ścieki, zrób zdjęcie, zapisz miejsce i zgłoś to do Wód Polskich, wojewódzkiej inspekcji ochrony środowiska (WIOŚ) albo do gminy. Skąd rura prowadzi, da się ustalić pomiarami od strony wylotu: kamerą w rurze, sondą śledzoną z powierzchni i georadarem. Potem trasę nanosi się na mapę.

Krótka odpowiedź

Rura w brzegu rzeki, potoku albo rowu nie musi oznaczać ścieków. Często to wylot kanalizacji deszczowej, drenażu z pola albo stara, nieczynna rura. Jeśli wypływa z niej coś podejrzanego, zgłoś to urzędowo. Jeśli chcesz wiedzieć, skąd rura prowadzi, potrzebne są pomiary od strony wylotu: kamera, sonda z lokalizatorem, czasem georadar.

Ten tekst ma dwie części. Pierwsza jest dla mieszkańca, który zobaczył rurę na spacerze. Druga jest dla gminy, zarządcy cieku, spółki wodnej albo zakładu, który chce wiedzieć, ile ma wylotów i skąd one idą.

Kiedy ludzie zadają to pytanie

  • Na lokalnym portalu ktoś wrzuca zdjęcie rury nad potokiem i pyta: „skąd ta rura?”.
  • Z rury w brzegu leci szara woda albo czuć zapach, a nikt nie wie, kto ją podłączył.
  • Sąsiad odprowadza coś do przydrożnego rowu.
  • Gmina albo spółka wodna ma na swoim terenie dziesiątki wylotów i nie wie, które są czynne, czyje i dokąd prowadzą.

Część takich rur to stare, nieczynne końcówki albo legalne wyloty deszczówki. Dlatego warto najpierw sprawdzić, a dopiero potem oskarżać.

Ścieżka A: jesteś mieszkańcem – co zgłosić i komu

  1. Zrób zdjęcia rury i tego, co z niej wypływa. Zapisz datę, godzinę i miejsce (najlepiej pinezkę z telefonu).
  2. Zgłoś wylot do Wód Polskich albo do wojewódzkiej inspekcji ochrony środowiska (WIOŚ). Możesz też użyć obywatelskiego serwisu ZglosRure.pl.
  3. Przy dużym, nagłym zanieczyszczeniu (śnięte ryby, plama na wodzie, silny zapach) dzwoń pod 112.
  4. Nieszczelne szambo sąsiada zgłoś do gminy. To gmina kontroluje, jak mieszkańcy pozbywają się nieczystości.
  5. Nie wchodź do rury, do wody ani na cudzy grunt. Ustalenie, czyj jest wylot, to zadanie urzędów, przede wszystkim Wód Polskich, często razem z gminą.

Mit: „rów jest niczyj”. Prawie każdy rów ma właściciela albo zarządcę. Może to być gmina, zarządca drogi, spółka wodna, właściciel działki albo Wody Polskie. Sprawdzisz to w ewidencji gruntów, czyli urzędowym spisie działek i ich właścicieli.

Domowe sposoby: co działa, a co nie

  • Wykrywacz metalu znajdzie najwyżej metalową rurę tuż pod powierzchnią. Rur z plastiku (PVC, PE), betonu i kamionki nie wykrywa, a takich przy rzekach jest najwięcej.
  • Kopanie kontrolne ma sens tylko na własnym gruncie i z dala od skarpy. Przy cieku brzeg potrafi się osunąć, a rura może biec głębiej, niż się wydaje.
  • Różdżka nie ma podstaw naukowych i w testach nie daje powtarzalnych wyników. Nie warto na niej opierać zgłoszenia ani sporu z sąsiadem.
  • Obserwacja naprawdę pomaga: czy z rury płynie tylko po deszczu (to wskazuje na deszczówkę lub drenaż), czy także w suche dni, o jakich porach i co jest w okolicy.

Ścieżka B: gmina, zarządca cieku, zakład – jak ustalić, skąd idzie rura

Gdzie zgłosić rurę, łatwo znaleźć. Trudniej ustalić, dokąd ona prowadzi. Robimy to tak:

  1. Opis wylotu w terenie. Zapisujemy dokładną pozycję wylotu odbiornikiem GNSS (pomiar satelitarny z dokładnością do kilku centymetrów), średnicę, materiał i stan rury. Zdjęcia z czasem i pozycją GPS robimy w naszej aplikacji UNISNAP. Wyloty są jednym z obiektów, które można w niej opisywać, a dane zapisują się w telefonie także bez zasięgu.
  2. Dokumenty. Sprawdzamy mapę zasadniczą z sieciami (GESUT, czyli urzędowy zapis rur i kabli), ewidencję urządzeń melioracyjnych w Wodach Polskich i pozwolenia wodnoprawne, jeśli zamawiający ma do nich dostęp.
  3. Kamera od wylotu. Kamera wprowadzona do rury pokazuje, w którą stronę rura skręca, gdzie wpadają do niej boczne przyłącza i w jakim jest stanie. Czasem widać też, którym przyłączem płynie woda.
  4. Sonda i lokalizator. Do rury wprowadzamy małą sondę, która nadaje sygnał. Na powierzchni idziemy za nią lokalizatorem Leica i zaznaczamy przebieg i głębokość. Sam lokalizator, bez sondy, wykrywa tylko rury i kable z metalu. Z sondą da się śledzić także rury z plastiku i betonu. Nasze sondy Leica pozwalają prowadzić rurę nawet do ok. 4 m głębokości.
  5. Georadar, gdy rura jest zamulona albo nie da się do niej wejść sondą. Georadar wysyła fale w głąb ziemi i pokazuje miejsca, gdzie w gruncie coś się zmienia. Widzi też rury z plastiku. Zwykle sięga 2–3 m, ale w mokrej glinie i w gruncie pełnym wody dużo słabiej, a przy rzece grunt często jest właśnie taki. Dlatego georadar uzupełnia sondę, a nie ją zastępuje.
  6. Studnie, pomiar, mapa. Otwieramy studnie w okolicy (za zgodą ich zarządcy) i porównujemy wysokości dna, mierzymy trasę i oddajemy mapę. Przy sieci kanalizacyjnej dane można prowadzić w naszym portalu UNIFLOW GIS, który jest w pierwszej wersji.

Ograniczenia, o których mówimy przed zleceniem: woda i muł w rurze, klapy zwrotne na wylocie, zapadnięte odcinki, brak zgody właściciela gruntu na wejście oraz bezpieczeństwo pracy przy wodzie. Czasem trasy nie da się ustalić w całości bez wcześniejszego czyszczenia rury.

Ile to trwa

Terminy są orientacyjne, dokładny podamy po opisie terenu.

  • Spis wylotów na odcinku cieku: liczba dni w terenie zależy od długości odcinka, liczby wylotów i dojścia do brzegu. Liczymy go w dniach pracy zespołu.
  • Trasa pojedynczej rury kamerą i sondą: zależy od długości i drożności. Krótka, drożna rura z dobrym dojściem to zwykle 1–2 dni w terenie, potem opracowanie mapy w biurze. To szacunek, nie gwarancja.
  • Program dla gminy (wiele wylotów i sieć, do której prowadzą) liczymy jak inwentaryzację kanalizacji. W Rybniku od umowy do odbioru wyszło 10,8 dnia kalendarzowego na kilometr przy 22 km i 16,6 dnia na kilometr przy 10 km. To czas całego kontraktu razem z biurem i przekazaniem danych do urzędu, a nie sam teren.

Ile to kosztuje

Ceny netto, orientacyjnie. Dokładną cenę podamy po opisie terenu.

  • Pojedyncza rura, liczona w dniach: dzień zespołu w terenie 4 000 zł netto, opracowanie w biurze 1 600 zł netto za dzień albo 200 zł netto za godzinę. Małe zlecenie zaczyna się u nas od ok. 15 000 zł netto, bo mobilizacja zespołu – przygotowanie sprzętu, dojazd, organizacja pracy – kosztuje zawsze, niezależnie od wielkości zlecenia. Przy większym temacie ten koszt rozkłada się na więcej pracy, więc w przeliczeniu na metr, studnię czy dzień wychodzi taniej.
  • Sieć z inspekcją kamerą, liczona w kilometrach: około 26–29 tys. zł netto za kilometr. W Rybniku wyszło 25 845 zł netto/km przy 22 km i 28 821 zł netto/km przy 10 km. Większe zlecenie było tańsze za kilometr.
  • W przeliczeniu na studnię: przy 22 km w Rybniku było 699 studni, co daje ok. 810 zł netto na studnię. To cała praca (z kanałami i kamerą) podzielona przez liczbę studni, a nie cena pomiaru jednej studni.
  • Teren zakładu: cena zależy od zakresu prac, liczby studni i celu, do którego potrzebne są wyniki – wyceniamy indywidualnie.

Więcej liczb w tekście Ile kosztuje inwentaryzacja kanalizacji.

Cenę podnoszą: zamulona rura, którą trzeba najpierw wyczyścić (to osobna usługa, wyceniana oddzielnie), praca w wodzie i trudny dojazd.

Kiedy warto zamówić pomiary

  • Gmina dostaje zgłoszenia o wylotach i musi ustalić, czyje są.
  • Zarządca cieku albo spółka wodna chce mieć spis wszystkich wylotów na odcinku.
  • Zakład musi wykazać, które wyloty są jego, a które nie.
  • Planujesz roboty przy brzegu i nie wiesz, co do niego dochodzi.

Co już robiliśmy

Wylotów do rzek nie mierzyliśmy jeszcze jako osobnego zlecenia. Robimy jednak to samo w sieciach, które do takich wylotów prowadzą. W Rybniku pomierzyliśmy i opisaliśmy 22 km kanalizacji deszczowej: 699 studni, w tym około 20, których nie było na żadnej mapie, i 870 inspekcji kamerą. To pokazuje, że w sieci są elementy, o których nikt nie wie. Szczegóły w tekście o inwentaryzacji kanalizacji deszczowej.

Przy drenażu w ROD Bohaterów Westerplatte w Warszawie prześledziliśmy 718 m rur sondą i georadarem, a jedna z nich okazała się niedrożna. O starych drenach z pól piszemy też w tekście o inwentaryzacji drenaży melioracyjnych.

Co nam przesłać

Napisz, opisz sytuację, a powiemy, czy i jak możemy pomóc. Przydadzą się:

  • lokalizacja wylotu lub wylotów (pinezka, numer działki albo odcinek cieku),
  • zdjęcia rury i otoczenia,
  • co chcesz ustalić: samo położenie i opis, trasę do źródła czy całą sieć,
  • przybliżona długość i liczba wylotów,
  • informacja, czy masz zgodę na wejście na grunt.

Formularz kontaktowy znajdziesz tutaj.

Najczęstsze pytania

Gdzie zgłosić rurę, z której do rzeki płyną ścieki?

Do Wód Polskich, do wojewódzkiej inspekcji ochrony środowiska (WIOŚ) albo do urzędu gminy. Można też skorzystać z obywatelskiego serwisu ZglosRure.pl. Dołącz zdjęcie, dokładne miejsce i opis tego, co wypływa i kiedy. Przy dużym, nagłym zanieczyszczeniu, np. śniętych rybach, dzwoń pod 112.

Czy każda rura w brzegu rzeki jest nielegalna?

Nie. Wiele takich rur to wyloty kanalizacji deszczowej albo drenażu, które mają pozwolenie, a część to stare, nieczynne rury. O tym, czy wylot jest legalny, rozstrzygają urzędy na podstawie dokumentów, a nie wygląd rury.

Jak technicznie sprawdzić, skąd prowadzi rura wylotowa?

Od strony wylotu wprowadza się do rury kamerę albo małą sondę, która nadaje sygnał. Na powierzchni idzie się za nią lokalizatorem i zaznacza trasę i głębokość. Gdy do rury nie da się wejść, pomaga georadar. Wynik porównuje się ze studniami w okolicy i z mapą.

Do kogo należy rów, do którego wpada rura?

To zależy od rowu: może to być Wody Polskie, gmina, zarządca drogi, spółka wodna albo właściciel gruntu. Pierwszy krok to sprawdzenie działki w ewidencji gruntów i zapytanie w gminie lub w Wodach Polskich.

Czy gmina lub zarządca cieku może zlecić spis wszystkich wylotów?

Tak. Taki spis to pomiar położenia każdego wylotu, zdjęcia, opis rury, w razie potrzeby ustalenie trasy i wynik w jednym pliku na mapie, który można otworzyć w programie GIS, czyli programie do map.

← Powrót: Baza wiedzy

Przeczytaj także