Inwentaryzacja kanalizacji na terenie zakładu Saint-Gobain w Dąbrowie Górniczej

Na mapie kanalizacja zakładu Saint-Gobain SEKURIT w Dąbrowie Górniczej wyglądała na uporządkowaną. W terenie szybko okazało się, że część przewodów biegnie inaczej, niektórych w ogóle nie ma, a kilka studni trzeba było najpierw odnaleźć. Przez sierpień przeszliśmy 5,7 ha zakładu i zmierzyliśmy 107 studni oraz 2,3 km przewodów.
Zlecenie przyszło od firmy PHU Naster, która prowadzi prace na terenie zakładu. Mieliśmy zinwentaryzować całą sieć kanalizacyjną w wyznaczonym zakresie i wyłapać wpięcia, których nie ma w dokumentacji. Na miejscu okazało się, że to cztery osobne sieci – sanitarna, deszczowa i dwie ogólnospławne – a część studni ma ponad 6,5 m głębokości.
Rury, których lokalizator nie widzi
Większość przewodów jest z tworzyw sztucznych, a plastiku lokalizator elektromagnetyczny nie „słyszy”, bo reaguje tylko na metal. Pracowaliśmy więc sondą: to mały nadajnik na przewodzie z włókna szklanego, który wsuwamy do rury ze studni i śledzimy z powierzchni lokalizatorem Leica ULTRA Advanced. W każdej otwartej studni mierzyliśmy głębokość oraz wysokość i kierunek wszystkich wlotów i wylotów, a wnętrze fotografowaliśmy kamerą 360°. Na koniec przebieg każdego przewodu zostawał na nawierzchni – farbą, z głębokością i średnicą wypisaną obok – więc zakład może go sprawdzić w terenie bez zaglądania do mapy. Wyniki opisaliśmy według metodyki PAS 128.


Studnie, których nie było widać
Kilka studni zniknęło pod ziemią albo pod nawierzchnią. Cztery znaleźliśmy georadarem IDS Opera Duo. Najbardziej uparta była ta pod kosodrzewiną i ozdobnym żwirem – georadar nic nie pokazał, ale sonda wprowadzona z sąsiedniej studni doprowadziła nas dokładnie na miejsce.
Teren nie ułatwiał pracy. Bliskość rzeki sprawia, że grunt jest mokry, a woda tłumi fale georadaru. Przy halach lokalizatorowi przeszkadzały zakłócenia od maszyn, a 14 włazów nie dało się otworzyć. Przebieg w takich miejscach ustalaliśmy z sąsiednich studni i z archiwalnej dokumentacji, a każdy odcinek niepotwierdzony wprost opisaliśmy w raporcie osobno. Wolimy, żeby zakład wiedział, gdzie kończy się pewność, niż żeby ktoś kiedyś kopał na podstawie przypuszczenia.
Mapa kontra rzeczywistość

Porównanie z dotychczasową dokumentacją przyniosło sporo niespodzianek. Przewód DN600 nie dochodzi do studni, do której według mapy był wpięty. Odejście opisane jako nieczynne prowadzi ścieki, jedna ze „studni kanalizacyjnych” okazała się teletechniczną, a w kilkunastu studniach znaleźliśmy wloty, których na mapie nie było. Najciekawszy był przewód narysowany jako biegnący przez studnię – sonda po prostu ją ominęła, bo studnia należy do zupełnie innej sieci. Pomiar ujawnił też istotną nieprawidłowość w działaniu jednej z sieci; wskazaliśmy jej przyczynę, więc zakład może zaplanować naprawę, zanim problem się pogłębi.
Pracę zgłosiliśmy w powiatowym ośrodku dokumentacji geodezyjnej, więc wszystkie poprawki trafiły na mapę zasadniczą. W sumie zmierzyliśmy 107 studni i 2,3 km przewodów na 5,7 ha, w osiem dni w terenie. Zakład dostał mapę w DXF i PDF, mapę porównawczą, 363 zdjęcia 360° studni i raport.
Na znacznie większą skalę robiliśmy to w Rybniku, gdzie zinwentaryzowaliśmy 22 km kanalizacji deszczowej. Od czego zależy koszt takiej pracy, piszemy w artykule ile kosztuje inwentaryzacja kanalizacji.
Najczęstsze pytania
Ile trwa inwentaryzacja kanalizacji na terenie zakładu?
W Dąbrowie Górniczej ok. 5 ha terenu i 107 studni zajęło nam osiem dni w terenie oraz około trzech tygodni opracowania wyników i aktualizacji mapy. Czas zależy przede wszystkim od liczby studni, dostępu do nich i od tego, ile przewodów trzeba prześledzić sondą.
Jak zinwentaryzować kanalizację z rur plastikowych?
Lokalizator elektromagnetyczny nie wykrywa rur z PVC ani PE, bo reaguje tylko na metal. Do takiej rury wprowadza się ze studni sondę, czyli mały nadajnik na przewodzie z włókna szklanego, a lokalizator śledzi jej położenie i głębokość z powierzchni. Georadar pomaga odszukać studnie przysypane ziemią lub przykryte nawierzchnią.
Co zrobić, gdy studni nie da się otworzyć?
Przebieg przewodów w takim węźle ustala się pomiarem pośrednim, czyli sondą wprowadzoną z sąsiednich studni, oraz na podstawie archiwalnej dokumentacji. Taki odcinek oznaczamy w raporcie jako niepotwierdzony bezpośrednim pomiarem, żeby przy przyszłych wykopach nikt nie traktował go jak pewnego.



